X ROCZNICA ŚMIERCI HENRYKA MANIECKIEGO

X ROCZNICA ŚMIERCI HENRYKA MANIECKIEGO„Heniu był postacią bardzo charyzmatyczną. Pełen wigoru, dowcipu, z niesamowitym wręcz poczuciem humoru, szybko zjednywał sobie znajomych i przyjaciół nie tylko w kraju, ale również zagranicą. Był osobą otwartą, spontaniczną, życzliwą z dużą dozą fantazji. Te cechy powodowały, że przyciągał do siebie ludzi. Nie sposób dziś wyliczyć grona jego sympatyków, którzy uwielbiali przebywać w jego towarzystwie. Jego umiłowanie folkloru, pasja i entuzjazm z jakim o nim mówił, wprost zarażało. Niezwykle kreatywny, z głową pełną wciąż nowych pomysłów, organizował spotkania towarzyskie i dzielił się z najbliższymi swoimi planami. Te spotkania trwały najczęściej do białego rana, a rozmowom o folklorze i na inne tematy nie było końca. Jego ulubione i dowcipne powiedzonka – nie tylko w ojczystym języku, żyją w Nas do dziś, tak jak pamięć o Nim jest wiecznie żywa” - tak o Henryku Manieckim wypowiadają się byli tancerze Zespołu

                                                                                                           (Elżbieta i Henryk Kujawa)

19.03.2012r. w Kościele p.w. Nawrócenia św. Pawła Apostoła w Poznaniu odbyła się uroczysta Msza św. upamiętniająca X rocznicę śmierci byłego kierownika zespołu. X ROCZNICA ŚMIERCI HENRYKA MANIECKIEGO

Henryk Maniecki od 1983 – 2002 roku prowadził Zespół „Wielkopolanie”, oraz Dziecięcy Zespół „Cepelia-Poznań”, którego założył w 1988 roku. Jako kierownik i choreograf, zawsze życzliwy i oddany kulturze polskiej, był wzorem dla wielu młodych ludzi i sympatyków kultury.

Tancerze obydwóch zespołów w uroczysty sposób uczestniczyli w zorganizowanej Mszy św. Zgromadzeni wysłuchać mogli najpiękniejszych pieśni religijnych, granych również przez najmłodszych na fletach i okarynach.W X rocznice śmierci byli i obecni tancerze „Wielkopolan” ufundowali płytę upamiętniającą pracę ś.p. Henryka Manieckiego, która została wmurowana na jego grobie na Cmentarzu Górczyńskim w Poznaniu.

                                                                                                                                                                                P.K.