02 / 12 / 25

Tajskie Tournée

Wielkopolanie wrócili z kolejnego tournée. Tym razem do dalekiej Tajlandii pojechała grupa najstarsza – tancerze dojrzali, doskonale znający zarówno tremę, jak i smak satysfakcji po udanym występie. Była to wyprawa intensywna i pełna wrażeń, jedna z tych, które pozostają w pamięci na długo. Już po wyjściu z samolotu, gdy zetknięto się ze ścianą tajskiego upału, stało się jasne, że łatwo nie będzie – ale też, że zadaniu sprostano.

Pierwsze godziny w Bangkoku pokazały energię miejsca: tętniące życie, kolory i zapachy miasta budowały atmosferę zupełnie innego świata. Wśród zespołów z Nowej Zelandii, Kolumbii, Meksyku czy Filipin odczuwano tremę, ale równocześnie świadomość odpowiedzialności za prezentację polskiej tradycji. Szczególnie zapamiętano wspólne podróże autokarem z grupą z Nowej Zelandii – pełną życzliwości, humoru i ciepła, dzięki której długie przejazdy stawały się krótsze i pogodniejsze.

Pierwszy koncert, zorganizowany w Lopburi, wprowadził wszystkich w festiwalowy rytm. Po krótkiej próbie, poprawkach i założeniu strojów zaprezentowano program, który – jak zwykle – wywarł silne wrażenie. Polskie stroje okazały się jednym z największych atutów: błyszczące hafty, intensywne czerwienie i granaty wyróżniały się na tle jasnej sceny, a bogactwo tradycji widoczne było w każdym detalu. Publiczność przyjęła występ z ogromną serdecznością.

Po tym pierwszym koncercie instruktorzy zespołu, Maciej Sierpiński i Piotr Kulka, podpisali w imieniu Wielkopolan umowę o współpracy na rzecz ochrony i promocji dziedzictwa kulturowego z tajskimi instytucjami artystycznymi. Był to symboliczny, ale istotny moment potwierdzający, że polska kultura jest w Tajlandii nie tylko zauważana, lecz również ceniona.

Drugiego dnia występ odbył się w Angthong, na scenie znacznie trudniejszej technicznie – gładkiej i śliskiej niemal jak marmur. Podczas koncertu zdarzały się nieplanowane figury, jednak nie wpłynęło to na jakość prezentacji. Zatańczono z dużym skupieniem i energią, a reakcje widowni były bardzo życzliwe. Ponownie zwrócono uwagę na piękno polskich strojów, które już przed pierwszym taktem budziły zachwyt.

Najbardziej poruszający moment przyniósł trzeci dzień festiwalu. W Suanthai Pattaya, na otwartej scenie w ponad 30-stopniowym upale i niemal całkowitym bezwietrzu, zaprezentowano dwa bloki taneczne. Najpierw eleganckie i dostojne tańce cieszyńskie, w których każdy element stroju – od koronek po czepce i kontrafałdy – pracował razem z tancerzami. Następnie dynamiczne, żywiołowe tańce rzeszowskie, wymagające ogromnej energii i precyzji. Publiczność reagowała niezwykle entuzjastycznie, długo bijąc brawo, a ze sceny schodzono z poczuciem pozostawienia na niej całej artystycznej siły.

Na zakończenie festiwalu przyznano zespołowi liczne nagrody – za kultywowanie polskich tradycji, za piękno polskiego tańca oraz za wyjątkowe stroje, które w Tajlandii zrobiły ogromne wrażenie. Wyróżnienia te miały charakter symboliczny, ale były niezwykle budujące i potwierdzały, że prezentowana kultura rzeczywiście porusza publiczność, nawet odległą o tysiące kilometrów.

Wśród ważnych wydarzeń organizatorzy przewidzieli również wizytę na farmie słoni. Karmiono zwierzęta, dotykano ich ciepłej skóry, obserwowano ich spokój, łagodność i relacje z opiekunami. Wrażenia te stały się dla wielu uczestników jednym z najważniejszych doświadczeń wyjazdu – wartością samą w sobie.

Między koncertami uczestniczono także w święcie Loy Krathong, puszczano lampiony na wodę, spotykano się z mnichami w świątyni oraz – choć krótko – odpoczywano na wyspach w okolicach Pattayi. Wieczorne rozmowy, kolacja na nocnym targu, kolory, zapachy i muzyka tworzyły niepowtarzalną atmosferę.

Powrót do Polski nastąpił 11 listopada. Podróż była długa i męcząca, ale towarzyszyła jej satysfakcja wynikająca z dobrze wykonanej misji. Symboliczny wymiar daty – powrót w Święto Niepodległości po tygodniu reprezentowania polskiej kultury – domknął ten wyjazd w piękny sposób.

Tournée to pokazało nie tylko, że w każdych warunkach można zatańczyć pięknie i z pełnym zaangażowaniem. Pokazało przede wszystkim, że polski strój, muzyka i taniec mają moc oddziaływania na publiczność niezależnie od szerokości geograficznej. I że warto to piękno nieść dalej.

 

SK

Podoba Ci się ten artykuł? Podziel się ze znajomymi: