PYESTA KOLON D’TALAL W KORONADAL

PYESTA KOLON D’TALAL W KORONADALZespół Folklorystyczny Wielkopolanie w swojej długiej historii wielokrotnie brał udział w wielu międzynarodowych festiwalach folklorystycznych. Jedne były większe, inne miejsce. Odbywały się one w Polsce, Europie czy też na innych kontynentach. Wielkopolanie dawali pełnospektaklowe koncerty bądź też występowali przed bardzo wyselekcjonowaną publicznością. Każdy z tych wyjazdów był inny i na swój sposób wyjątkowo. 

Tym nie mniej spróbujmy pokusić się o kilka najważniejszych elementów składowych, które złożyły się na wyjątkowy wyjazd (przynajmniej tych tancerzy, którzy brali w nim udział).

PYESTA KOLON D’TALAL W KORONADALFestiwal w mieście Koronadal został zorganizowany po raz pierwszy. Wszystko za sprawą przewodniczącej kanadyjskiej Sekcji CIOFF Pani Lettie Wheeler, która to z pochodzenia jest filipinką. Pierwsze spotkanie organizacyjne odbyło się już w 2010. Od tego czasu trwały faktyczne przygotowania do tego wyjątkowego wydarzenia. Na czele komitetu organizacyjnego stanął sam Major Miasta Koronadal Peter Miguel. W organizację włączył się cały urząd miasta oraz inne instytucje samorządowe. Łącznie przy festiwalu pracowało ponad 2000 osób.

PYESTA KOLON D’TALAL W KORONADALZespół Folklorystyczny Wielkopolanie, podobnie jak wszystkie zespoły uczestniczące w festiwalu (zaproszono zespoły z Turcji, Meksyku, Sri Lanki, Słowenii, Indii, Tajlandii, Chin, Japonii, oraz 5 zespołów z Filipin) traktowane były jak oficjalna delegacja Majora miasta Peter`a Miguel`a. Dlatego też na każdym kroki Wielkopolanom towarzyszyła ochrona (oficerowie), podróżowali wraz z konwojem policji i to już od momentu pojawienia się na płycie lotniska w General Santos.

Konieczność ochrony nie wynikała z zagrożenia dla uczestników festiwalu a z konieczności zapewnienia im choć odrobiny prywatności. Wszyscy bowiem mieszkańcy Filipin chcieli osobiście zobaczyć uczestników festiwalu, dotknąć ich i zrobić sobie z nimi zdjęcia. Egzotyczność Polaków na Filipinach sprawiała, że to właśnie Wielkopolanie cieszyli się największym zainteresowaniem publiczności. Wielkopolanie przez 10 dni czuli się jak prawdziwe gwiazdy Hollywood. Pozowali do niezliczonej ilości zdjęć, w tym zwłaszcza popularnych selfie.

PYESTA KOLON D’TALAL W KORONADALFestiwal w Koronadal cieszył się niezwykłym zainteresowaniem mediów, nie tylko lokalnych, ale i ogólnokrajowych. Pełnospektaklowe koncerty transmitowane były na żywo w ogólnokrajowej filipińskiej telewizji. Pierwszego dnia odbyła się konferencja prasowa, w której uczestniczyli dziennikarze z różnych stron Filipin. Cały region South Cotabato obwieszony był bilbordami i plakatami dotyczącymi festiwalu, w tym także osobne plakaty dotyczące poszczególnych delegacji. Wszystkie wydarzenia były filmowane i fotografowane.

Parada festiwalowa, w dniu wolnym od pracy, zarządzonym przez Majora w związku z rozpoczęciem festiwalu, zgromadziła dosłownie wszystkich mieszkańców Koronadal i okolic. Mimo ogromnego upału, wydarzenie to na zawsze pozostanie w pamięci tancerzy. Ludzie krzyczeli, wiwatowali i byli zachwyceni obecnością uczestników festiwalu

PYESTA KOLON D’TALAL W KORONADALWielkopolanie zaprezentowali się podczas ceremonii otwarcia festiwalu, gdzie na widowni zasiadło ponad 10 tys. widzów, codziennie koncertowali w miasteczkach w Regionie South Cotabato. Polscy artyście poprowadzili również Demo Lecture podczas których młodzi Filipińczycy mogli nie tylko zobaczyć prezentacje zespołu, ale także nauczyć się polskich zabaw i tańców. Podczas koncertu

Pomimo bardzo napiętego harmonogramu zajęć, spotkań i wydarzeń towarzyszących, organizatorzy zapewnili również Wielkopolanom jeden wolny dzień. Podczas niego odwiedzili Sebu Lake, największe jezioro w okolicy, gdzie lecieli ZIP LIN`em zawieszonym 700 m nad ziemią. Spróbowali filipińskiej kuchni, poznali ich tańce i kulturę. Dzięki wizycie w prawdziwej filipińskiej wiosce nieopodal Koronadal, zobaczyli jak mieszkają i żyją Filipińczycy na co dzień.

PYESTA KOLON D’TALAL W KORONADALNade wszystko jednak w pamięciach Wielkopolan pozostaną wspaniali ludzie, których poznali na Filipinach, począwszy od pilotów, przez organizatorów, po mieszkańców wiosek, w których byliśmy goszczeni. Trudno opisać radość, optymizm i spontaniczność Filipińczyków. Jedno jest pewne, naładowali ich akumulatory na długi czas, nauczyli ich jak cieszyć się z codziennych spraw i nie zważać na dobra materialne.

Kanami Koronadal

                                                                                                                                     HG